Autor tekstu: Adrian Małek
Fizjoterapeuta specjalizujący się w leczeniu bólu kręgosłupa, dyskopatii oraz rwy kulszowej
15.07.2026
6 min
Jest to jeden z najczęstszych objawów, z którym pacjenci zgłaszają się do mojego gabinetu.
Ale czy ból podczas schylania oznacza, że powinieneś unikać tego ruchu?
Jak zawsze odpowiedź brzmi: to zależy.
Dzisiaj chciałbym Ci prosto wyjaśnić, dlaczego czasami ruch, który boli, wcale nie musi być dla Ciebie zły.
Jedną z częstych przyczyn bólu krzyża podczas schylania jest dyskopatia i związany z nią ból dyskogenny.
Wiem, że może to brzmieć poważnie, ale dyskopatia jest bardzo częstym zjawiskiem.
Wiele osób ma zmiany w kręgosłupie widoczne w badaniach obrazowych, a mimo to normalnie funkcjonuje, uprawia sport, pracuje fizycznie i nie odczuwa żadnego bólu.
Sama dyskopatia nie jest wyrokiem.
Nie zawsze.
Na początku wizyty większość pacjentów pokazuje mi, że boli ich właśnie podczas schylania.
Patrząc okiem fizjoterapeuty, schylanie jest ruchem zgięcia kręgosłupa.
Czyli skoro boli — wystarczy powiedzieć pacjentowi: „proszę tego nie robić”?
Oczywiście, że nie.
Czasami trafiają do mnie pacjenci, którzy mówią o bólu podczas schylania, a następnie podczas badania okazuje się, że właśnie ruchy zgięciowe wykonywane w odpowiedni sposób powodują zmniejszenie bólu.
Jak to możliwe?
Czasami kręgosłup może boleć podczas określonego ruchu, ale powtarzanie tego ruchu powoduje, że ból stopniowo się zmniejsza.
Jest to bardzo nieintuicyjne dla pacjentów, dlatego często zaczynają oni całkowicie unikać danego ruchu.
A przewlekłe unikanie ruchu może powodować błędne koło, które utrudnia powrót do sprawności.
Wielu pacjentów przychodzi na wizytę z opisem rezonansu magnetycznego.
Często pojawia się tam słowo „dyskopatia”, „przepuklina” albo inne zmiany, które mogą wyglądać bardzo niepokojąco.
Ale czy sam wynik MRI mówi nam, jakie ćwiczenia powinieneś wykonywać?
Nie.
Obraz rezonansu pokazuje nam, jak wygląda kręgosłup, ale nie mówi nam dokładnie, co powoduje ból i jaka terapia będzie dla Ciebie najlepsza.
Wielokrotnie widzę pacjentów z bardzo podobnymi opisami rezonansu, u których zupełnie inne ruchy powodują poprawę.
U jednej osoby ulgę może przynieść wyprost kręgosłupa, a u innej zgięcie.
Dlatego sam opis MRI nie wystarczy.
Najważniejsza jest reakcja Twojego organizmu na konkretny ruch.
Jest to bardzo szeroki temat, który można by opisywać godzinami.
W praktyce najważniejsze jest jednak nie tylko pytanie:
„Dlaczego boli?”
ale również:
„Co sprawia, że boli mniej?”
Czasami odpowiedź znajdujemy poprzez sprawdzenie różnych ruchów.
Może okazać się, że zgięcie rzeczywiście nasila objawy.
Ale może być też tak, że kilka powtórzeń tego ruchu powoduje zmniejszenie bólu.
Właśnie dlatego podczas terapii nie zakładamy z góry, co będzie dobre lub złe.
Sprawdzamy reakcję organizmu.
Nie.
Rezonans magnetyczny jest bardzo ważnym badaniem, ale jest tylko obrazem.
Nie mówi nam:
* co dokładnie boli,
* który element jest źródłem objawów,
* jakie ćwiczenia będą dla Ciebie najlepsze.
Jeżeli widzisz opis MRI z dyskopatią L4/L5, L5/S1, przepukliną albo zmianami Modic, nadal nie wiemy, co dokładnie odpowiada za Twój ból.
Dlatego oprócz obrazu potrzebujemy jeszcze oceny pacjenta i sprawdzenia, jak organizm reaguje na ruch.
Bardzo lubię opisywać historie swoich pacjentów, ponieważ dobrze pokazują one sposób mojej pracy.
Do gabinetu zgłosił się 45-letni pacjent z bólem odcinka lędźwiowego. W przeszłości miał operację usunięcia przepukliny.
Pacjent powiedział, że plecy bolą go praktycznie cały czas, ale szczególnie podczas schylania oraz siedzenia.
Podczas badania poprosiłem go o wykonanie skłonu do ziemi.
Pacjent powiedział:
„Ała, właśnie ten ruch mnie boli”.
Następnie poprosiłem go, aby położył się na plecach i wykonał 20 powtórzeń przyciągania kolan do klatki piersiowej.
Był to również ruch zgięcia kręgosłupa, ale wykonany w innej pozycji.
Po wykonaniu ćwiczenia pacjent ponownie wstał i zrobił skłon.
Tym razem ból był wyraźnie mniejszy.
Pacjent dostał zalecenie regularnego wykonywania tego ćwiczenia.
Po 4 tygodniach jego przewlekły ból znacząco się zmniejszył.
Na ostatniej wizycie powiedział:
„Teraz widzę, że im więcej się schylam, tym tego bólu jest mniej. A wcześniej całkowicie unikałem tego ruchu, bo przecież mnie bolało”.
edną z najważniejszych zasad w terapii bólu pleców, którą się kieruję, jest to, że efekt możemy osiągnąć tylko wtedy, gdy pacjent regularnie wykonuje zalecone ćwiczenia.
Brzmi banalnie, ale właśnie dlatego pacjent dostaje ode mnie najczęściej jedno konkretne ćwiczenie dopasowane do jego problemu.
Wiem, jak trudno znaleźć czas na codzienną rehabilitację.
Jeżeli efekt zależy od regularności, ćwiczenie musi być proste i możliwe do wykonania w normalnym życiu.
Nie istnieje jedno najlepsze ćwiczenie na ból krzyża.
W swojej pracy wykorzystuję między innymi podejście MDT, które polega na dokładnej ocenie reakcji pacjenta na różne ruchy.
Nie wybieramy ćwiczenia dlatego, że ktoś powiedział, że jest dobre na dyskopatię.
Sprawdzamy, co rzeczywiście działa u konkretnej osoby.
Czasami będzie to wyprost.
Czasami zgięcie.
Czasami zupełnie inny kierunek ruchu.
Najważniejsze jest znalezienie tego, co zmniejsza objawy i pozwala pacjentowi stopniowo wracać do normalnej aktywności.
Każdy długotrwały ból warto skonsultować ze specjalistą.
Szczególnie jeśli ból znacząco ogranicza Twoje życie, utrzymuje się przez wiele tygodni albo powoduje, że zaczynasz unikać coraz większej liczby ruchów.
Ból potrafi naprawdę utrudnić codzienne funkcjonowanie, a dobrze dobrana terapia może pomóc szybciej wrócić do normalności.
To, że kręgosłup boli podczas schylania, nie zawsze oznacza, że powinieneś tego ruchu unikać.
Czasami warto sprawdzić, co stanie się, jeśli wykonasz ten ruch więcej razy.
Najważniejsza jest nie sama obecność bólu, ale reakcja Twojego organizmu i znalezienie sposobu ruchu, który pomaga Ci wrócić do sprawności.
Kliknij poniżej jeśli chciałbyś sprawdzić moją usługę i umówić wizytę
Zarezerwuj wizytę